Historia Dominika
Żaneta i Marcin byli szczęśliwą rodziną. Mieli córeczkę, a gdy na świecie pojawił się Dominiś, czuli, że mają już wszystko.
Zdrowy chłopiec
Dominik urodził się jako zdrowe dziecko. Żaneta i Marcin mieli już córeczkę Milenkę, a gdy na świecie pojawił się Dominiś, czuli, że mają już wszystko. Mieszkają razem w Jedlińsku koło Radomia. Nie spodziewali się, że spotka ich taka tragedia.



Milenka od razu pokochała młodszego brata. Rodzice planowali zwyczajne, spokojne życie - pełne wspólnych zabaw, pierwszych kroków i beztroskiego dzieciństwa. Nic nie zapowiadało tego, co miało nadejść.
Pierwsze sygnały
Dominik miał zaledwie 4 miesiące, kiedy trafił do szpitala z zapaleniem płuc. Podczas pobytu okazało się, że próby wątrobowe są podwyższone. Po 2 miesiącach ponownie zachorował, a wyniki badań znów zaniepokoiły lekarzy. Rodzina została skierowana do Centrum Zdrowia Dziecka.
Mama Dominika jest pielęgniarką. Kiedy pojawiły się te niepokojące wyniki, w głębi duszy wiedziała, o czym mogą świadczyć. Mimo to w sercu zawsze był ostatni skrawek nadziei, że to nie to. Że badania się pomyliły. Że jej syn po prostu rozwija się trochę wolniej.
Diagnoza
W Centrum Zdrowia Dziecka Dominiś został przyjęty na oddział. Wykonano kolejne badania. Neurolog powiedział rodzicom, że najpewniej to dystrofia mięśniowa Duchenne'a (DMD).
Badania genetyczne potwierdziły diagnozę. Żaneta i Marcin spodziewali się takiego wyniku, ale zawsze w człowieku jest ostatni skrawek nadziei. Nie udało się. Ich synek jest śmiertelnie chory.
DMD odbiera po kolei wszystkie mięśnie. Osłabia nóżki, rączki. Chłopcy w wieku 10 lat siadają na wózek inwalidzki.
Dla rodziny ta diagnoza zmieniła wszystko. Zwyczajne marzenia o pierwszych krokach, bieganiu z siostrą, o szkole i zabawach z rówieśnikami - nagle stanęły pod znakiem zapytania.
Walka o przyszłość
Nie możemy się na to zgodzić. Jedyny ratunek to terapia genowa - przełomowe podejście, które polega na dostarczeniu do organizmu funkcjonalnej kopii genu. To szansa na spowolnienie i zatrzymanie postępu choroby.
Codzienność rodziny to rehabilitacja, wizyty u specjalistów i nieustanna walka z czasem. Bo w przypadku DMD czas ma ogromne znaczenie. Im wcześniej Dominik otrzyma terapię genową, tym większa szansa na zachowanie sprawności ruchowej.
Niestety, jedyny ratunek jest poza naszym zasięgiem. Terapia kosztuje miliony złotych. Dlatego nie mamy wyjścia - rozpoczęliśmy zbiórkę i prosimy o pomoc.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża Dominika do leczenia. Każde udostępnienie zwiększa szansę, że znajdą się ludzie, którzy pomogą.
Wszystko, co robimy, to dla niego. Dla jego uśmiechu. Żeby Dominiś mógł mieć szczęśliwe dzieciństwo. Żeby mógł żyć. 🥺
Pomóż napisać dalszą część tej historii
Dominik ma 2 lata i całe życie przed sobą. Terapia genowa może dać mu szansę na przyszłość, o której marzy każdy rodzic.